Obłoki nocy skrywają gwiazdy
Spokój nieba mącą smolistymi ślady
I nagle ma czarne całkiem gołe skrzydła
Wzlatująca w górę fantazyjna czapla
I jej oczy mętne wśród czerni czerniejsze
Płaczą matowymi łzami wypolerowanymi smutkiem
Zamiast śniegu wnet na ziemię
Kłęby prochu ciężko lecą
Spopielonych skrzydeł szczątki
A grad czarnych koralików roztrzaskuje się o chodnik
Oprócz szklanych fragmencików ciekłe wnętrze się rozlewa
Czarna woda prosto z nieba wkrótce znowu tam powróci
By na niebie uformować znów
Smolistą czarną chmurę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz